Odkrywanie Odessy

"Ziemia Krzeszowicka" » Odkrywanie Odessy

  • Morze Czarne
    Morze Czarne
  • Protest
    Protest
  • Morze Czarne
    Morze Czarne
  • "Potiomkinowskie Schody"
    "Potiomkinowskie Schody"
  • Pomnik Richelieu
    Pomnik Richelieu
  • Primorskij Bulwar
    Primorskij Bulwar
  • Działo z fregaty Tiger
    Działo z fregaty Tiger
  • Opera
    Opera
  • Opera
    Opera
  • Opera
    Opera
  • Ławeczka z Utiosowem
    Ławeczka z Utiosowem
  • Jedno z 12 krzeseł
    Jedno z 12 krzeseł
  • Miłośnicy szachów
    Miłośnicy szachów
  • Pomnik Puszkina
    Pomnik Puszkina
  • Dzieła Polaków
    Dzieła Polaków
  • Dzieła Polaków
    Dzieła Polaków
  • Ulice Polska i Kaczyńskiego
    Ulice Polska i Kaczyńskiego
  • Tu mieszkał Mickiewicz
    Tu mieszkał Mickiewicz
  • Pomnik wieszcza
    Pomnik wieszcza
  • U odeskich Polaków
    U odeskich Polaków
  • U odeskich Polaków
    U odeskich Polaków
  • U odeskich Polaków
    U odeskich Polaków

Na początek szczypta historii
Widok z okien samolotu dawał przedsmak tego, co wraz z żoną zobaczyliśmy później.
Miasto jest pięknie położone w zatoce nad Morzem Czarnym w miejscu, w którym w starożytności istniała grecka osada. Jej ślady archeologowie znaleźli niedaleko portu. W XIV wieku ziemią tą kolejno władali Genueńczycy, Tatarzy, przez pół wieku Wielkie Księstwo Litewskie, znowu Tatarzy, a następnie Turcy.
Przeciętnemu Polakowi Odessa kojarzy się w zasadzie tylko z „Potiomkinowskimi Schodami” znanymi z filmu „Pancernik Potiomkin” S. Eisensteina lub jeszcze z polską komedią „Deja Vu” z Jerzym Stuhrem.
W 1792 r. Rosja po wygranej z Turcją wojnie zajęła te ziemie. Wtedy właściwie zaczyna się historia miasta. Caryca Katarzyna II „ukazem” z 1794 r. poleciła zbudować w tym miejscu miasto. Jej pomnik, jako założycielki miasta, wrócił pomimo protestów na Plac Jekateriński w 2007 r.

 

Pochodzenie nazwy miasta

Są dwie wersje pochodzenia nazwy Odessa.
Jedna z nich, historyczna, mówi o modzie  panującej w XVIII wieku na nazwy odwołujące się do starożytności i umiejscowieniu kolonii greckiej Odessos w miejscu dzisiejszego miasta. Katarzyna, jakby prekursorka ruchu gender, postanowiła dać nazwie Odessos żeńską końcówkę i stąd się wzięła Odessa.
Druga, etymologiczna, mówi, że wolą carycy nazwą miasta stało się francuskie wyrażenie assez d’eau (fon. Assedo), czyli „wody dostatek”, które jest czytane od końca, czyli odessa.
Odessa od początku była kosmopolityczna. Jej budowniczowie i pierwsi gubernatorzy to: urodzony we Włoszech  Hiszpan -  de Ribas oraz Francuzi – Richelieu i de Langeron. Upamiętniają ich nazwy ulic, w tym główna ulica Deribasowska. Żyje tu kilkadziesiąt różnych narodowości, w tym ok. 2 tys. Polaków, a w sobotę można nawet spotkać Żyda w tałesie wracającego z synagogi. Mieszkańcy miasta znani są też z dość luźnego podejścia do życia i z poczucia humoru. Od 1972 r. mają dzień wolny z okazji Festiwalu Śmiechu i Humoru zwanego Jumorina obchodzonego 1 kwietnia w prima aprilis.

 

Odessa współcześnie  
Miasto ma około miliona mieszkańców, ale szerokie ulice i chodniki oraz brak ciasnej zabudowy powodują, że ta liczba jest niezauważalna. Uroku miastu dodają wszechobecne potężne drzewa – platany, odwracając uwagę od nie najlepszej jakości ulic i chodników.
Jest to dość bogate miasto, co widać na ulicach w postaci luksusowych samochodów, w większości z ciemnymi szybami, odnowionych budynków w centrum oraz wielu zadbanych i eleganckich kobiet. Przy nich tutejsi mężczyźni raczej nie prezentują się za dobrze.
Wprawdzie jest to ukraińskie miasto z ukraińskimi napisami, ale bardzo często językiem używanym jest język rosyjski, a właściwie jego odeski dialekt z elementami języków: ukraińskiego, jidysz, a nawet polskiego. Wymowa nazwy miasta jest bardzo miękka – „Adiessa”. Brak tu nazw ulic o charakterze nacjonalistycznym jak Bandery czy Szuchewycza.

 

Wizytówki miasta
Najbardziej znaną wizytówką Odessy są „Potiomkinowskie Schody” liczące 192 stopnie prowadzące od pomnika Richelieu z Primorskiego Bulwaru do Dworca Morskiego. Na pomniku wisi ukraińska flaga. Na schodach tych Eisenstein umieścił wymyśloną przez siebie znakomitą scenę masakry cywilnej ludności w filmie „Pancernik Potiomkin” z 1925 r.
Primorskij Bulwar jest pięknym, pełnym platanów miejscem do spacerów o każdej porze roku. Z jednej strony zamyka go pałac gubernatora Woroncowa, z drugiej budynek Starej Giełdy, przed którą stoi działo wydobyte z zatopionej przez Rosjan podczas wojny krymskiej, brytyjskiej fregaty „Tiger” oraz pomnik Puszkina.
Perłą architektury jest budynek Teatru Baletu i Opery ukończony w 1887 r, w którego budowie brał udział Polak – Feliks Gąsiorowski. W gmachu zaprojektowano naturalne warunki akustyczne, co w połączeniu z pięknem  architektonicznym, wystrojem oraz miejscami dla 1636 osób, umieszcza go wśród najlepszych tego typu budowli. W jego murach dyrygowali najwięksi rosyjscy kompozytorzy m.in.  Rymski-Korsakow, Czajkowski i Rachmaninow. Budynek teatru uratował przed wysadzeniem przez Niemców w 1944 r. polski stróż Wiśniewski.
Najważniejszą ulicą jest Deribasowska. Tutaj mieszkali wybitny rosyjski chemik Mendelejew oraz Mickiewicz. W jednym z budynków jest pijalnia i sklep z pyszną lwowską czekoladą. Na skwerze są  pomniki: ławeczka z Utiosowem, aktorem, komikiem i muzykiem, znanym z filmu „Świat się śmieje”, oraz krzesło upamiętniające J. Pietrowa (właśc. Katajewa) współautora powieści satyrycznej „Dwanaście krzeseł”. Klimat skweru dopełniają miłośnicy szachów oraz domina.
Przebywało tu wielu ludzi ważnych dla rosyjskiej kultury i nauki. Oprócz już wspomnianych, przebywali tu i tworzyli Czechow, Gogol, Bunin, brat Pietrowa –W. Katajew – autor powieści „Samotny biały żagiel” opowiadającej o rewolucji w 1905 r. Nie zabrakło i największego rosyjskiego romantyka Puszkina zesłanego przez carat. Poeta, jak na romantyka przystało, oprócz tworzenia wdawał się w liczne romanse, w tym z polską arystokratką Karoliną Sobańską. W budynku, w którym mieszkał i napisał m.in. fragmenty „Eugeniusza Oniegina” jest dzisiaj muzeum.

 

Związki z Polską

Związki z Polską nietrudno znaleźć. Już, według Długosza, król Jagiełło wysłał stąd w świat kilka statków ze zbożem. Na początku istnienia miasta, w 1795 r. tuż przed trzecim rozbiorem przybyło do Odessy około 100 polskich rodzin szlacheckich w poszukiwaniu lepszego życia. Odescy Polacy od początku stanowili może niezbyt liczną, ale elitarną grupę, w której było wielu lekarzy, aptekarzy, architektów i prawników. Piękną kartę zapisali polscy architekci: Gąsiorowski, Włodek, Dąbrowski, Tołwiński i Kabiolski, których dziełem są najwybitniejsze odeskie budynki z XIX w. O tutejszych polskich architektach można przeczytać w artykule Polscy architekci w Odessie".
Z bliższych i dalszych miejscowości zjeżdżali się tu polscy ziemianie, sprzedając na statki płody rolne. Stąd ulica wiodąca do portu nosi nazwę Polskij Spusk, czyli Polski Zjazd.  Tuż obok jest ulica Polska i ulica Lecha Kaczyńskiego. Ta ostatnia nazwa została wywalczona przez odeskich Polaków pod wodzą Tadeusza Załuckiego w kilka dni po katastrofie smoleńskiej.
Miasto gościło wielu znanych Polaków; J.U. Niemcewicz, opisał miasto w swoich „Podróżach historycznych”, a J.I. Kraszewski napisał „Wspomnienia z Odessy, Jedysanu i Budżaku”. J. Iwaszkiewicz umieścił tu część akcji powieści „Sława i chwała”.
Zawitał tu na zesłaniu w 1825 r. i nasz wieszcz Adam Mickiewicz. Przystojny, młody poeta owiany sławą romantyka brał żywy udział w życiu towarzyskim, flirtując i romansując między innymi z podsunięta mu Karoliną Sobańską – carskim szpiegiem i intrygantką. Był też cały czas obserwowany przez agenta carskiego Boszniaka. Efektem jego pobytu są Sonety odeskie uważane za cykl pełny zmysłowej miłości.
... Dzień dobry! Nie pozwalasz ucałować ręki?
Każesz odejść? Odchodzę: oto masz sukienki,
Ubierz się i wyjdź prędko — dzień dobry ci powiem.
Działał tutaj też polski wynalazca, pionier żeglugi podwodnej i lotnictwa – Stefan Drzewiecki, który zaprezentował tu w 1877 r. swoją jednoosobową łódź podwodną. Jest tutaj też pałac zbudowany przez hr. Seweryna Potockiego.
Ważną rolę dla Polaków, zwłaszcza podczas władzy sowieckiej, spełnił salezjanin ks. T. Hoppe, który podtrzymywał polskość i katolicyzm nie tylko w Odessie, ale też na terenie całej Ukrainy, a nawet  na Kaukazie i na Syberii. Był proboszczem parafii św. Piotra od 1958 r. i przez lata jedynym w tym mieście kapłanem katolickim. Zmarł w Odessie w 2003 r.
Z początkiem XX w. żyło tu około 30 tys. Polaków. Lata 20. i 30. XX w. to planowa akcja wyniszczania Polaków w ZSRR w ramach operacji polskiej NKWD. Nie ominęło to również mieszkańców Odessy. Rodzinę Stelli – polskiej przewodniczki – rozstrzelano w Kazachstanie.
Część odeskich Polaków zrzesza Związek Polaków, którego siedziba mieści się niedaleko pomnika Mickiewicza. Spotkany na polskiej mszy, energiczny, ponad 70-letni prezes p. T. Załucki zaprasza nas do polskiego centrum. Odescy Polacy organizują m.in. lekcje języka polskiego, angielskiego i włoskiego, Dni Kultury Polskiej oraz informują o wydarzeniach w Polsce.
Co niedzielę do związku zapisuje się około 30 nowych członków. To efekt wojny na wschodzie Ukrainy i chęć uzyskania Karty Polaka. Wielu z nich nie mówi, a nawet niewiele rozumie po polsku. 
Zwiedzamy kolejne pomieszczenia; na ścianach informacje o polskiej kulturze, obrazy malarki p. Ałły Gruszkiewicz, w bibliotece sporo książek oraz dzieci uczących się polskich piosenek śpiewanych z wyraźnym rosyjskim akcentem.

 

Aktualne problemy

Potem spotykamy się z zarządem związku, rozmawiamy o ich problemach, o walce o utrzymanie polskości, o tym, że ich młodszym członkom brak kontaktu z żywym polskim językiem. Na zakończenie spotkania śpiewamy polskie piosenki intonowane przez pana Tadeusza jego mocnym głosem.
Po mieście oprowadza nas Swietłana pokazując miejsca, do których nie docierają wiecznie śpieszący się przewodnicy. Dzięki niej spotykamy też  pracujących tu Brytyjczyków. Jeden z nich emerytowany pilot wojskowy zaskakuje nas kompletnie. Jest mianowicie gorącym fanem polskiego Dywizjonu 303.
Swietłana jest zdecydowaną przeciwniczką separatystów, ale woli o tym rozmawiać z nami niż z sąsiadami. W tej chwili – jak mówi – trudno stwierdzić, kto kogo popiera. W zasadzie wszyscy zapytani mówią, że czekają na to co się stanie i nie są pewni przyszłości.
Zagraniczni inwestorzy też czekają. Spadający i wywołujący czasem manifestacje kurs hrywny, praktycznie uniemożliwia import, ale bardzo promuje eksport i daje nielicznym turystom bardzo dobre ceny; np. bilety do opery od 2 do 30 złotych. Wstrzymano też budowę potężnego centrum handlowego i sanatoryjnego. Na pewno dalej kwitną interesy oligarchów, w tym prezydenta Poroszenki. Jego słodycze marki „Roshen”, polecane przez wszystkich i rzeczywiście bardzo smaczne, dostępne są i w Polsce.
Chociaż nie czuć tu wojny, to coraz częściej zdarzają się wybuchy podłożonych ładunków. Pełnią rolę straszaka w miejscach związanych ze wsparciem dla walczących z separatystami. Trudno przewidzieć co będzie dalej, ale strategiczne i ekonomiczne znaczenie Odessy oraz bliskość Krymu powodują, że jest na pewno łakomym kąskiem dla Rosji.

 

Zakończenie

Kulminacją pobytu i wrażeń był balet Czajkowskiego „Dziadek do orzechów”. Wspaniała klasyczna muzyka, perfekcyjne wykonanie i piękne wnętrze po prostu nas oczarowały. 
Odessa nie jest starym miastem, ale jej położenie, urok, poczucie humoru i empatia mieszkańców, związki z kulturą, niskie ceny, piękne plaże i nadmorskie bulwary zachęcają do odwiedzin o każdej porze roku. Nas po prostu zachwyciła!
Nie bez powodu Odessę nazwano kiedyś Perłą Morza Czarnego, Złotym Miastem czy Palmirą Południa.

 

tekst i zdjęcia
Zbigniew Durczok