Ksiądz Jakub Morajka

Historia Krzeszowic » Ksiądz Jakub Morajka


   Ważnymi wydarzeniami w życiu parafii były kolejne wizyty księcia metropolity Adama Stefana Sapiehy. W dniu 12 maja 1920 r. z wielką radością witała parafia uroczyście Najprzewielebniejszego Księcia Biskupa Adama Stefana Sapiehę, który przybył, by udzielić Sakramentu Bierzmowania. Cała uroczystość była wyrazem podniosłych uczuć wiary, przywiązania do Kościoła i miłości do Arcypasterza. Na posiedzeniu Rady miejskiej 21 czerwca 1925 r. ks. Morajka omówił mającą nastąpić wizytację kanoniczną parafii i przedstawił, jak gmina powinna powitać przedstawiciela Kościoła. 29 czerwca zostało zwołane uroczyste posiedzenie Rady w celu uczczenia pobytu metropolity w parafii. W obecności wszystkich radnych przemówienie powitalne wygłosił burmistrz Franciszek Kulczycki, a na zakończenie poprosił gościa o pamiątkowy wpis do Księgi uchwał. Kolejna wizyta, o czym już wspomniano, miała miejsce w 1933 r. Generalna wizytacja kanoniczna odbyła się również miedzy 31 maja a 2 czerwca 1936 r. Uroczystość powitania arcybiskupa Sapiehy odbyła się wówczas na rynku przy specjalnie w tym celu wzniesionej bramie, następnie z procesją udano się do kościoła.
    Wielkie poruszenie, nie tylko wśród krzeszowickiej społeczności, spowodował zamach dokonany na ks. Jakuba Morajkę 25 września 1934 r. O wydarzeniu tym pisała prasa (m.in. „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, nr 296, 25 X 1934, s. 17). W kronice parafialnej odnotowano: O godzinie 7.30 rano dokonano morderczego zamachu na ks. proboszcza Jakuba Morajkę pod wielkim ołtarzem – gdy ubrany w komżę i stułę wracał z konfesjonału do zakrystji. Zamachowiec […] o chorobliwej wyobraźni przeszedł do sekty badaczy Pisma św., a następnie w otępieniu umysłu […] wbił nóż w kręgosłup ks. proboszcza i zamierzał jeszcze uderzyć [go] młotkiem w głowę, ale proboszcz usunął się szybko do zakrystii i zamknął drzwi za sobą. […] Obecny siostrzeniec ksiądz Józef Obidowicz udzielił mu ostatnich Sakramentów. Przybyły dr Walkowski nie zdołał wyciągnąć noża, przewiózł ciężko rannego do kliniki chirurgicznej dr. Rutkowskiego, gdzie przeprowadzono operację. Przyszedł wreszcie radosny dzień, kiedy ukochany przez swoich parafjan proboszcz ksiądz Jakób Morajka opuścił mury kliniczne […]. We wtorek 23 bm. [października] koło godziny 17-tej miał powrócić do Krzeszowic […]. Naprzeciwko swego pasterza wyszła procesja z chorągwiami, która oczekiwała proboszcza w rynku. Utworzył się szpaler z młodzieży szkolnej, poza którą zebrał się kilkutysięczny tłum wiernych […]. Na uroczystość przybyli księża z okolicy […]. Dzwony kościelne rozkołysane krzepkimi dłońmi witały powracającego proboszcza znanym mu. wesołym dźwiękiem. Opodal szpaleru zatrzymało się auto. Naprzeciwko niego wyszli księża, ubrani w szaty liturgiczne, niosąc dla przybyłego szaty obrzędowe. Wraz z duchownymi postępował dr Walkowski, burmistrz Krzeszowic. Przywitał on wysiadającego [...], wygłaszając krótkie przemówienie […]. Powracającego proboszcza przybrano w szaty liturgiczne i cała procesja przy towarzyszeniu tłumów udała się wśród modłów i śpiewu pieśni nabożnych do kościoła na uroczyste nabożeństwo różańcowe. Proboszcz wygłosił kazanie, a na zakończenie nabożeństwa odśpiewano „Te Deum”. Dziekan wizytujący parafię zauważył, że po napadzie na ks. Morajkę wzrósł autorytet duchowieństwa.
    1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Proboszcz zapisał w Kronice parafialnej: W poniedziałek 4 września [1939 r.] fala uchodźców pobudziła mieszkańców Krzeszowic i wsi do ogólnej ucieczki – tak, że miasto niemal opustoszało, […] proboszcz pozostał jednak na swym posterunku. […] Pan Bóg zachował parafię od większych nieszczęść. […] O znacznych szkodach wyrządzonych probostwu w inwentarzu żywym i martwym nie warto wspominać – gdyż inni potracili wszystko – Kościół poniósł wielki ubytek, gdy mu zabrano dwa dzwony sprawione przez parafian w 1933 – oraz sygnaturkę, tę na szczególne zarządzenie burmistrza p. B. Kochańskiego. Dzięki zabiegom proboszcza i Romana Głowni podjętym u władz niemieckich, udało się odzyskać największy dzwon, pochodzący 1606 r. Mimo ogromnych trudności, proboszcz nadal troszczył się o kościół, jego wygląd i upiększenie. Ponieważ w roku 1944 nadchodziła rocznica 100 lat ukończenia budowy świątyni – proboszcz ogłosił składki na dalsze odnowienie Kościoła, a do Gubernatora [Hansa Franka] wystosował pismo, by z tytułu zajmowania majątku Potockich – fundatorów Kościoła – także przyczynił się do kosztów restauracji. Gubernator nadesłał kwotę 13 tysięcy […], co rozmaicie komentowano i czyniono proboszczowi niesłuszne zarzuty. Dzięki ofiarności parafian w okresie okupacji przeprowadzono w kościele wiele prac, a wśród nich m.in.: całkowicie odnowiono organy, przebudowano schody i balustradę marmurową przed głównym ołtarzem, odnowiono obrazy, przerobiono figurę św. Antoniego, zakupiono figurę Serca Jezusa, na cmentarzu parafialnym proboszcz ufundował wspólny grobowiec dla duszpasterzy parafii krzeszowickiej. W kościele przybyły również nowe witraże: „Matki Bożej Różańcowej” (fundacja rodzin Filipowskich i Bujakiewiczów), „Nadanie kluczy św. Piotrowi przez Chrystusa” (ufundowany ze składek rzemieślników i parafian), „Zmartwychwstanie Pana Jezusa” (fundacja rodziny Mazurków z Czatkowic), „Św. Stanisława Kostki” (fundacja rodziny Oświęcimskich), „Pan Jezus w Ogrójcu” (wykonany ze składek parafian).
   Mianowany przez Niemców burmistrz Krzeszowic darzył księdza Morajkę nienawiścią za jego postawę. Donosił na niego do policji niemieckiej, groził aresztowaniem i wywiezieniem do obozu w Auschwitz. Jednak proboszcz nie zwracał na to uwagi i postępował tak, jak uważał za stosowne. Krzeszowiccy księża katecheci włączyli się w działalność konspiracyjną. Ksiądz Stanisław Ambroży (pseudonim „As”) i ksiądz Józef Popielarczyk (pseudonim „Piotr”) byli kapelanami Szarych Szeregów. Mimo zakazu władz okupacyjnych, kapłani potrafili w swoje kazania wtrącić słowa, które przemawiały do serc słuchaczy i podtrzymywały ich na duchu. Wszystkie święta przypadające w dni powszednie, ze względu na działania wojenne, zostały zniesione. Nabożeństwa w te dni mogły odbywać się tylko wieczorem. Odprawiane były bardzo uroczyście i były pewnego rodzaju demonstracją uczuć narodowych wobec Niemców, pokazaniem, że mimo represji i zakazów parafianie twardo stoją przy swej wierze. 19 czerwca 1944 r., po zakończeniu wizytacji parafii w Zalasiu, odwiedził parafię krzeszowicką arcybiskup Adam Stefan Sapieha. 24 czerwca tego samego roku przybył do Krzeszowic na wizytację kanoniczną biskup Stanisław Rospond. Powitany przy wzniesionej bramie przed kościołem, wstąpił do świątyni wśród śpiewu […] i przemówił w podniosłych słowach do parafian. […] Do bierzmowania przystąpiło około 800 osób. Mimo okupacji, praca duszpasterska nie ustawała.
   Kolejne trudne chwile parafia przeżyła po ucieczce Niemców i wkroczeniu wojsk radzieckich do Krzeszowic. Ksiądz Morajka zapisał: Przezywałem ciężkie czasy, zdawało się, że nie starczy sił i zdrowia dla przemożnych żądań, […] na plebanii chciano założyć szpital ciężko chorych żołnierzy rosyjskich – ledwie uprosiłem lekarkę rosyjską, że zgodziła się na umieszczenie chorych na starej plebanii.
   Jeszcze przed wybuchem wojny, w 1935 r., ksiądz Morajka został mianowany kanonikiem. Angażował się w lokalne przedsięwzięcia. Od 1924 r. był przewodniczącym Rady Nadzorczej Kasy Stefczyka, członkiem Rady nadzorczej Składnicy Kółek Rolniczych, zarządu Miejskiej Kasy Oszczędności. W latach 1926-1927 i 1931-1933 był krzeszowickim radnym, a w latach 1927-1931 członkiem Rady przybocznej. Zmarł 16 marca 1951 r. i został pochowany na krzeszowickim cmentarzu.