Generał Józef Chłopicki

Historia Krzeszowic » Generał Józef Chłopicki


    Juliusz Stanisław Harbut napisał w swej pracy: I całe owe lata od pierwszego w Krakowie pobytu aż do śmierci spędzał Chłopicki w Krzeszowicach i okolicy najbogatszej tak pod względem przyrodniczym, geologicznym jak i historycznym, a owianej niezwykłym czarem niejednej legendy o dawnym Sieciechu i jego walecznym synie Żegocie, o przemocnych rycerzach Nawoju i Radwanie, o szlachetnym Janie z Tęczyna, dalej o Janie III, Stanisławie Auguście, Henryku Dąbrowskim i Księciu Józefie.
    Pierwszy raz Chłopicki był w Krzeszowicach prawdopodobnie już w 1813 r. w czasie odwrotu spod Moskwy. Po upadku powstania przyjeżdżał tu regularnie. Mieszkał w starym pałacu. Zajmował dwa pokoje na piętrze od strony południowo-wschodniej (okna wychodzą na wschód) i bawił tutaj aż do jesienie, następnie wracał do Krakowa, by na wiosnę znów tu przyjechać. Krzeszowice stały się wtedy „szpitalem wojennym”. W miejscowym uzdrowisku, latach 1831-1832, leczyli swe rany i związane z nimi dolegliwości liczni uczestnicy powstania. Poza Chłopicki, przebywali tu między innymi: gen. Aleksander Błędowski, mjr Dunin, kpt. Teofil Kowalski oraz Dyzma Chromy.
    W Krzeszowicach generał z przyjemnością obserwował ćwiczenia stacjonującego szwadronu austriackich szwoleżerów. Bawiącemu tu przez krótki czas Januaremu Suchodolskiemu pozował do portretu, który był ozdobą salonu w pałacu Potockich. Często odwiedzał klasztor w Czernej. Był ojcem chrzestnym Róży i Artura Potockich. W Krzeszowicach ufundował statuę, która stanęła pod jedną z lip przy dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej. W ostatnim roku swego życia, wraz ze swoją sześcioletnią chrześniaczką, sadził przed nowo budowanym pałacem Potockich dęby.
    W drugiej połowie 1854 r. Chłopicki ciężko zachorował. W ostatnich dniach życia byli przy nim obecni Róża i Artur Potoccy. Odwiedzali go Albin i Julian Dunajewscy. Mimo gorączki nie tracił humoru i w ostatnim dniu przed śmiercią kazał sobie przynieść i przeczytać dziennik krakowski „Czas”, mówiąc: Gdy przyjdę na tamten świat, a zapytają mnie o nowiny, abym wiedział, co mówić. Generał zmarł w Krakowie 30 września 1854 r. po długiej i ciężkiej chorobie. Dnia 1 października o godz. 5 po poł.[udniu] wyprowadzono zwłoki jego do archiprezbiterialnego kościoła N.P. Maryi , zaś nazajutrz o godz. 10 rano odbyło się w tym kościele nabożeństwo żałobne odprawione przez biskupa Łętowskiego, w którem wzięły udział olbrzymie tłumy Krakowian. Ponieważ za życia Chłopicki wyrażał życzenie pochowania go po śmierci w ukochanych Krzeszowicach, przeto czyniąc zadość temu życzeniu, przewieziono zwłoki Chłopickiego […] do Krzeszowic. Pochodowi zdążającemu przez rynek, ulicę i plac Szczepański, dalej dzisiejszą ulicą Łobzowską towarzyszyły tłumy publiczności aż do samej rogatki Łobzowskiej. […] Chłopickiego pochowano na wyrażone przez niego przed śmiercią życzenie na środku cmentarza. […] pogrzeb odbył się w Krzeszowicach dnia 2 października 1854 r. a poprzedziło go uroczyste nabożeństwo w nowowstawionym kościele parafjalnym. W nabożeństwie i pogrzebie wzięła udział tłumnie okoliczna ludność i ziemiaństwo, rodzina Potockich i hr. Roman Szembek z Poręby. 13 października 1963 r. zwłoki generała przeniesiono do nowej cmentarnej kaplicy ufundowanej przez Zofię hr. Potocką.
    Pewnego dnia, gdy generał Chłopicki przybył na Wolę Justowską i zobaczył Kopiec Kościuszki, miał powiedział do swego przyjaciela: I ja mogłem mieć podobny…